Jak archiwizuję i edytuję zdjęcia?

Życie jest zbyt krótkie na to, abyśmy tracili czas tonąc w swoich własnych zdjęciach. Pomyślałeś kiedyś, ile czasu i miejsca moglibyśmy zaoszczędzisz, gdybyśmy usuwali więcej naszych zdjęć?

Ty też zostawiasz sobie pliki źródłowe?

Może masz tak samo, jak miałem kiedyś ja. Zostawiałem sobie każde jedno zdjęcie, każdy jeden plik źródłowy. Mogą się przecież kiedyś przydać.

Co, jeśli będę chciał do niego wrócić i edytować raz jeszcze? Jeśli zdjęcie nie było wyraźnie  rozmazane albo prześwietlone, zostawiałem je sobie.

Minęło parę lat i uświadomiłem sobie, że rzeczywistość jest inna.
Nie nadążam z edycją bieżących fotografii, co dopiero tych z przeszłości. Czego nie edytuję od razu, nie edytuję nigdy. W dodatku zdjęcia, które zrobiłem parę lat temu, dziś mi się już nie podobają. Rozwinąłem się przecież trochę od tego czasu 😉

I tak leży tu teraz kilka dysków pełnych zdjęć, których nie miałem odwagi usunąć. Dziś nie mam nawet czasu żeby podłączyć te dyski i sprawdzić,
co dokładnie na nich jest.

Czego mnie to nauczyło?

Bycia wymagającym i nie odkładania na później.

W czym wymagającym?

W wybieraniu zdjęć. Kiedy w ciągu dnia coś sfotografuję, kolejno przeglądam fotografie i surowo je oceniam. Dużo, na prawdę dużo zdjęć usuwam.

W końcu klawisz „delete“ to najszybsza możliwa edycja i sposób archiwizacji, który zajmuje najmniej miejsca 🙂 

Wiem, że do przechowania wspomnień wystarczy mi kilka zdjęć. Tych najlepszych. Wydrukuję je na płótnie i powieszę na ścianie (no dobra, może zostawię jeszcze kilka i włożę je do fotoksiążki). Miejsce reszty jest w koszu.

Zrozumiałem też, że do starych plików źródłowych nigdy nie wracam.
Z tego powodu fotki, które przeszły rygorystyczną selekcję, edytuję od razu. Jeśli nie teraz, to kiedy? Za rok?

Coś Ci powiem. Za rok będę miał już inne zdjęcia, które będę chciał poprawić. Zatem teraz albo nigdy.

Jak archiwizuję fotografie?

A kiedy już mam tych kilka zdjęć, które wybrałem i edytowałem, wrzucam je na dysk SSD i na chmurę. Lepiej mieć dwie kopie. Jedną u siebie, a drugą Bóg wie gdzie, w jakiejś chmurowej przestrzeni. To na wypadek, gdyby dysk przestał działać albo gdybym go gdzieś zgubił 🙂

Ponieważ przechowuję tylko szczegółowo wybrane i sformatowane pliki
w formacie jpg (z jak najmniejszą komprymacją), w zupełności wystarcza mi jeden dysk SSD. Dyski tego typu uważam, za dużo bardziej godne zaufania, niż klasyczne dyski, które się obracają. Wiem, są trochę droższe, ale skoro na jednym mieści się 50 000 zdjęć, wystarczy Ci on na jakiś czas.

Naprawdę usuwasz nawet te nieusuwalne pliki?

Może jestem szalony, że kasuję aż tyle. Może za 30 lat będę żałował, że nie przechowałem wszystkich swoich zdjęć, wszystkich plików źródłowych.

Dziś po prostu wierzę w to, że za 30 lat będę nadal, w ramach możliwości, robił zdjęcia, a co za tym idzie zajmował się aktualnymi zdjęciami.
W chwilach nostalgii, na które zostanie mi czas, wystarczy tych kilka fotek, które sobie teraz zostawiam 😉

Powinienem jeszcze dodać, że plików źródłowych nie usuwam od razu,
ale po mniej więcej roku. Skoro nie były mi potrzebne przez rok, już do nich nie wrócę. Mówię jednak tylko o plikach źródłowych zdjęć, które wcześniej wybrałem. Zdjęć, które postanowiłem zostawić sobie i edytować.
Pliki źródłowe niewybranych przeze mnie zdjęć kasuję od razu.

Też miałem dylematy przy kasowaniu

Możliwe, że przy usuwaniu zdjęć masz dylemat. Które zdjęcie usunąć,
a które zostawić? Bardzo dobrze to pamiętam. Życie nauczyło mnie,
że jeśli tak rozmyślam to znak, że powinienem od razu usunąć oba. 🙂

Poważnie. Tego typu dylematy są wynikiem strachu przed popełnieniem błędu, którego później będziemy żałować. Jest to pewnego rodzaju strach przed porażką.

Jak w lustrzanym odbiciu możemy obserwować, jak bardzo pewni siebie jesteśmy. Człowiek ze zdrowym poczuciem własnej wartości ma ten strach pod kontrolą i nie ma problemu z usuwaniem zdjęć. Po prostu podejmuje decyzję, przyjmuje jej ewentualne skutki i idzie dalej.

Człowiek, którego pewność siebie kuleje, często ma przy kasowaniu zdjęć dylemat i często, kiedy już jakąś fotkę usunie, ma kolejny dylemat. Postąpiłem dobrze, czy nie? Nieusuwanie żadnych zdjęć i zostawianie sobie wszystkich to nie rozwiązanie. Rozwiązaniem jest rozwój osobisty.

Wiem, o czym mówię. Jako dowód mam tu 6 dysków pełnych zdjęć,
do których być może jednego dnia wrócę… Albo nie wrócę?

Komentarze
  1. Ela pisze:

    Na dysku 2TB mam foldery tematyczne (święta, koty, windsurfing, żagle, narty, pory roku i dnia, obłoki, itd), wrzucam do nich zdjęcia już zgrane wg daty ich wykonania oraz umieszczone w chmurze. Tam najszybciej odnajduję to, co chcę obejrzeć ponownie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Vaše osobní údaje budou použity pouze pro účely zpracování tohoto komentáře.

  • SEKRET PIĘKNYCH ZDJĘĆ Jak też mieć takie